A my z zirafką nic, prawda? Mi żaden czop nie odchodzi, żadna woda się nie sączy ... ehh jak to kiedyś zirafko napisałaś, twarde sztuka z Ciebie, to i ze mnie chyba też, bo nawet nadmierny wysiłek, bieganie i skakanie nie pomaga młodemu wychodzić hehe
no nic u mnie się nie dzieje... tylko jak dłuzej pochodze to mam jakies skurcze i parcie na odbyt :ico_wstydzioch: ale kilka razy i na tym koniec... no nic wiecznie tam siedzieć mała nie bedzie a tyle wytrzymałam to i tydzień dam radę :ico_oczko: Teraz robie jeszcze przetwory na zime i powiem wam, ze od rana na nogach jestem, próbuje się ruszac cały czas zeby cos drgnęło a tu nic... rano byłam jeszcze zanieśc mocz do badania bo po południu idę do gina na usg...
Beti jak u Ciebie sytuacja?
Nina moje zdanie jest takie: tak czy siak Ty nie pójdiesz na to durne wesele a mąz powinien pójśc ale tylko do Kościoła i na tym zakończyć tą całą głupią sprawę... oni tego nie zrozumieją, ale najwazniejsze, ze masz męża po swojej stronie kochana i nie martw się niczym bo nie warto a zreszta masz teraz duzo wazniejsza sprawę niż przejmowanie się weselem nadętych baranów ( soki za określenie , ale wkurzający są )


