25 sty 2012, 00:29
hejka
My też trzymamy dzieci w zimnie :ico_haha_01:
Moja teściowa jak do nas przyjeżdżała, jak twierdziła, nie mogła w nocy zasnąć, bo tak jej zimno było :) W efekcie za którymś razem dostała juz pościel z pierza i dodatkowy koc, bo co jak co- ja hajcować nie zamierzałam :ico_haha_01:
A jak bylismy tam to :558: z gorąca. Milena w nocy spała w samej koszulce praktycznie bez rękawów (oczywiście "zmarznie!! ubierz ją") a budziła się z włosami jakby z kąpieli wyszła, koszulka do wykręcenia- taka spocona- a odkryta! Bleh, nie cierpię spać w duchocie!!! bleeeeeh....
W dzień moi z kr. rękawku, a ich wnuk w koszulce z długim plus bluza polarowa na wierzchu :ico_olaboga:
Współczuje tak poza tym ludziom w blokach bo tam zwykle jest dla mnie nie do zniesienia...
a tutaj?? tutaj nikt sie nie dziwi. TERAZ ludzie prowadzają dzieci bez kurtek, tylko np. sweter zamiast kurtkii. A niemowlaki w listopadzie w samym body i z gołymi stopami- norrrrmaaaa- sineeee stópki, brrrr... to mnie akurat mrozi. Zwłaszcza, że mamunia w modnych butkach kozaczkach z "dzierganą' górą, pikowanej kurtce, trendy czapeczce :ico_oczko: hehe
A polska zima? pamiętam jak Bart miał 5 mcy i bylam u rodziców M. Ja miałam wiadomo, zwyczaj, że z nim chodziłam raz, dwa razy na dwór.
A teściowa, ale jest śnieg, mróz.
No i??
No nie wiem- my w zimie w ogóle dzieci na dwór nie dawaliśmy
:ico_szoking:
czujecie??? kisić dziecko od listopada pewnie do lutego marca w 4 ścianach??
A ostatnio ją niechcęcy zestresowałam tym, że rodzę w domu :ico_haha_01: Niechcący.... mogłam tego nie mówić. A teraz się rozejdzie po rodzinie jaka to ja nieodpowiedzialna jestem :ico_oczko:
Anja, tylko spokojnie, może faktycznie jakieś ziółka pomogą?
ja tam nie wiem, ja się w ogóle mało stresuję, więc nie wiem co doradzić za bardzo...
jedyne co mnie stresuje to choroby dzieci. Zwłaszcza Damiana, bo u niego to nigdy nie wiadomo co się wykluje...
ma katar od 3 tyg.
Przerabiałam i kiszenie w domu- 5 dni- i źle.
Przerabiałam i regularne spacery- źle.
Przerabiałam początki zapalenia oskrzeli- teraz ma już ostatki tego, bo tylko zaczerwienienie w uszach, ale słaby słabyy...
Ciągnie się to, aż wreszcie... podałam zyrtec bo moze to alergia na coś...
A z lekarzami tutaj nie umiem się dogadać :ico_olaboga: tzn nie językowo. Bo rozumiemy się doskonale.
Ale ja o niebie oni o chlebie. Ja chcę by mi go przebadali alergologicznie, a ona mi antybiotyk proponuje :ico_noniewiem: i tak dalej w ten deseń...
A mnie wkurza, że on tak dyszy przez ten zawalony nos. A, i kaszle sucho... :ico_noniewiem:
[ Dodano: 24-01-2012, 23:32 ]
karo, fajnie Wam!! :ico_brawa_01: