D-nika pisze:mukaa wiem ze to moze niefajne porównanie ale Ty masz chociaz dziecko a ja zardzewieje zanim uloze sobie zycie
wiesz - nie raz też tak myślałam! że dobrze że chociaż antka mam - bo faceci - przychodza i odchodzą - a dziecko to kocha bezwarunkowo... Poza tym jest dla kogo żyć, jak facet umrze (bo krócej żyją ;p) to zostają dzieci, wnuki...i tak to się rozrasta
zawsze sobei tak myślałam - że jak nie znajdę faceta to przynajmniej sobie dziecko zrobię:P i se wykrakałam :P bo w sumie każdy by chciał mieć fajną i przede wszysktim pełną rodzinkę!
a ty nie jesteś mamusią??
hehe widzę że schizy mamy podobne - ja to się boję że zarosnę:P
kulka też tak miałam - i do tej pory mam...
ale coraz rzadziej i coraz słabiej
wcześniej chwilami było nie do wytrzymania!
zresztą ciężko opisać wszystkie uczucia które przeze mnie przeleciały: od wściekłości, żalu, smutku, przez ulgę, nadzieję, poprzez zadręczanie się, pustkę i samotność... ech
a ile razy miałam nadzieję że może jednak coś się panu szanownemuodmieniło na dobre...
łapałam się każdego najmniejszego przejawu jego dobrej woli = żałosne to było
ale mam to już za sobą!
i też tak bardzo bardzo brakuje mi takiego przytulenia

żeby przestać być twardą i nie słyszeć że MUSZĘ i że cała odpowiedzialność jest zrzucona na mnie tylkko wtulić się w kogoś jak małe dziecko ...
rodzinka super = tylko jeszcze tatuś by się tam przydał - oby jak najszybciej!
też bym tak chciała - dwóch smyków, a najlepiej trzech...
z taką małą różnicą wiekową - wiem że to trudno na początek - ale potem na pewno lepiej się dogadują takie dzieciaki i są bardziej zżyte niż z dużą różnicą
a tacy chłopcy jak twoi - to jak z obrazka :) dwa łobuziaki :)