hej
ja nadal mam doła
bozena, dojdziecie z twoim do porozumienia ,wiem ,że obojgu wam na tym zależy
mal kochana nie jestem tego pewna po tym co wczoraj usłyszałam. Rano miałam wrażenie, że szuka pretekstu do kłótni. Wyszłam ze śmieciami żeby mu zejść z drogi i spotkałam po drodze sasiadkę, pogadałysmy chwilę. Wróciłam to się dowiedziałam, ze jestem nieodpowiedzialna i niepowazna. Nie było mnie ok 25min a tu taka awantura

a wieczorem dowiedziałam się że już razem nie jesteśmy i mam się od niego odczepić, jak próbowałam się przytulić i załagodzić sprawę bo myslę nerwę ma chłopak to mi klepnął krótkie "spier...aj" i tyle tego. Dziś warczał od rana i to przy dzieciach. A najśmieszniejsze i bezczelne to jest to, że mam mu dac 2 lata na ustabilizowanie jego sytuacji życiowej i po 2 latach się wyprowadzi. On jest @#$%^&*(*&%$#%^&*() powiedziałam mu tylko, że daję mu max 2 miesiące i albo spowaznieje i będzie między nami dobrze albo ma się wynosić i nie ranić mnie jeszcze bardziej. Krótkie cięcie i koniec, mniej boli. A on na to, ze nie ja będę mu mówiła co ma robić. Ręce mi opadły i sama nie wiem co mam robić, a i jeszcze jedno ja mam się ogarnąć!

Na pewno nie ma nikogo tego jestem pewna bo tak to już by dziś wyleciał za drzwi. Jestem załamana sytuacją tą najbardziej zagmatwaną w moim życiu. Sorki, że was obarczam tymi moimi problemami, ale ja nie umiem nikomu powiedzieć a tu mi łatwo napisać. Wkurzył mnie na maxa. Niedawno pisałam o tym, że faceci nie są warci łez i nadal tak twierdzę ale wyłam pół nocy z bezsilności, jak on może tak bezczelnie mnie torturować, wie przecież że kocham go jak idiotka i życie bym za niego oddała. Mam wrażenie, ze to nie jest chwilowy kryzys tylko koniec nas, teraz będę ja i on a między nami dzieci.
[ Dodano: 2010-11-05, 12:10 ]
jak pojawia się jeden problem to będzie zaraz drugi...
tzw prawo serii, ja mam ndzieję, ze mam njuż kumulację
Dziewczyny moje problemy przy waszych to sa nic, zdrówka życzę Oliwce i Agnieszce.