A ja właśnie wróciłam od doktorki, byliśmy jeszcze wykupić antybiotyk i dlatego nam tak zeszło. A więc tak:
według wyniku Oliwka zaraziła się mucoplazmą i to pewnie w przedszkolu od któregoś z dzieciaków. Ta choroba ma objawy bardzo podobne do normalnej grypy, tylko zwykłą grypke nie leczy się antybiotykami, a mucoplazmę tak. Roznosi się podobno drogą kropelkową, a ja jestem na nią tymbardziej narażona, ponieważ jakiś czas temu jak miałam silny kaszel to robiłam to właśnie badanie i mi wyszły jakieś tam przeciwciała, że niby miałam styczność z tym czymś ale mój organizm potrafił się wybronić, no i ta styczność z tą chorobą to była pewnie moja córa

. Musze uważać, żeby po niej nie pić, nie jeść, bo jeśli się zarażę, to leczenie tego może być niebezpieczne dla dzidziusia.
Mała przez 10 dni ma być w domu i do przedszkola nie może chodzić, bo zarazi inne dzieci

, no i brać tan antybiotyk.
To chyba na tyle, głowa mnie boli i mam dosyć dzisiejszego dnia
A i ta pediatra to taka kobitak zaufana i strasznie lubi mojego P, bo jak był mały to go jeszcze leczyła. Oczywiście kasy nie wzięła, a byliśmy prywatnie, no i żartowała, że jej to wygląda mój brzuch na dziewczynkę

, aż się zastanowiłam. I otwarcie powiedziała, że jej się imię Adrian nie podoba, i jak będziemy z nim na wizyty przychodzić to bedzie mówić mały Piotruś
