u mnie w związku niestety ja mam decydujacy glos...
mowie nistety bo czasem mnie to męczy ze to ja musze o wszystkim decydowac,o wszystkim mysleć,czasami za nas dwoje...
Czasem wolałabym bym być małą kobietką która trzeba sie zaopiekowac,a nie babą która musi dyktowac warunki bo nikt jej w tym nie wyręczy

Ale mozna sie przyzwyczaic... kochamy sie i mysle ,ze po slubie jakos sie to ułoży po połowie ;)